E-mal

Adres korespondencyjny:

Zgłoś to do UOKiK. Tylko czy UOKiK się tym zajmie? O luce w ochronie konsumentów

Ochrona konsumentów | ESPT

Zgłoś to do UOKiK. Tylko czy UOKiK się tym zajmie?

Od lat zachęcamy przedsiębiorców i konsumentów do zgłaszania praktyk mogących naruszać zbiorowe interesy konsumentów. Kolejne odpowiedzi otrzymywane z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów każą jednak postawić pytanie znacznie szersze: czy obecny system potrafi skutecznie reagować również wtedy, gdy problem jest rozproszony pomiędzy wielu mniejszych przedsiębiorców?

„Zgłoś to do UOKiK”

To jedna z porad, które bardzo często pojawiają się w dyskusjach dotyczących nieuczciwych praktyk przedsiębiorców. Sami również wielokrotnie do tego zachęcaliśmy. Jeżeli określone działanie nie dotyczy jednego indywidualnego klienta, lecz stanowi element sposobu prowadzenia działalności przedsiębiorcy, jego publicznej oferty, wzorca umowy, regulaminu albo sposobu przekazywania informacji wszystkim klientom, naturalnym adresatem takiego sygnału wydaje się Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Zbiorowy charakter interesu konsumentów nie zależy przecież wyłącznie od tego, ile osób zdążyło już złożyć skargę. Znaczenie ma przede wszystkim charakter praktyki oraz to, czy może ona dotknąć nieoznaczonego z góry kręgu obecnych i przyszłych klientów przedsiębiorcy.

To nie jest jedna odpowiedź

W ostatnim czasie Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych otrzymało szereg odpowiedzi, z których wynika podobny sposób podejścia UOKiK do zgłaszanych spraw. Nie piszemy więc tego tekstu pod wpływem jednej odmowy dotyczącej jednego przedsiębiorcy. Z kolejnych odpowiedzi zaczyna wyłaniać się praktyka, zgodnie z którą Urząd dokonuje daleko idącej selekcji napływających sygnałów i koncentruje swoje działania przede wszystkim na sprawach uznanych za najistotniejsze z punktu widzenia interesu publicznego.

Z odpowiedzi Prezesa UOKiK
„Prezes UOKiK prowadzi postępowania tylko w przypadkach najistotniejszych z punktu widzenia interesów zbiorowości konsumentów.”

W jednej z najnowszych odpowiedzi Urząd wskazał dodatkowo, że wcześniej nie wpływały do niego żadne sygnały dotyczące działalności tego przedsiębiorcy. UOKiK wyjaśnił również, że nie może koncentrować prowadzonych postępowań na każdym przypadku podejrzenia stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

Z organizacyjnego punktu widzenia można zrozumieć potrzebę ustalania priorytetów. Żaden organ administracji nie dysponuje nieograniczoną liczbą pracowników ani nieograniczonym budżetem. Z perspektywy konsumenta pozostaje jednak pytanie: co dzieje się z praktyką naruszającą jego prawa, jeżeli sprawa okazuje się zbyt mała, aby stać się priorytetem centralnego organu ochrony konsumentów?

Czy pierwszy sygnał jest za mały, bo jest pierwszy?

Każde pierwsze zgłoszenie z natury rzeczy jest pierwszym zgłoszeniem. Jeżeli kolejni konsumenci uznają, że nie warto informować UOKiK, ponieważ zapewne są jedynymi osobami z takim problemem, Urząd nigdy nie otrzyma materiału pozwalającego dostrzec jego skalę. Brak wcześniejszych sygnałów nie oznacza braku zbiorowego charakteru praktyki.

Mały przedsiębiorca = mały problem?

Szczególnie dobrze widać ten problem na rynku turystycznym. Dużą jego część tworzą mali i średni przedsiębiorcy, a część naruszeń wiąże się dodatkowo z działalnością prowadzoną bez spełnienia obowiązków wynikających z przepisów regulujących działalność organizatorów turystyki.

Każda taka działalność analizowana oddzielnie może wydawać się niewielka. Jeden przedsiębiorca może obsługiwać kilkudziesięciu albo kilkuset klientów. Problem zaczyna wyglądać zupełnie inaczej, gdy przestajemy patrzeć na każdego przedsiębiorcę osobno i spojrzymy na całe zjawisko.

Skala może być taka sama. Różni się rozproszenie. 100 małych przedsiębiorców może tworzyć problem wielkości jednego dużego
100
małych przedsiębiorców
po 100 klientów
10 000
konsumentów
=
1
duży przedsiębiorca
10 000 klientów
10 000
konsumentów
Z punktu widzenia ochrony konsumentów rezultat może być porównywalny. Różni się przede wszystkim stopień rozproszenia naruszeń.

Oczywiście powyższe liczby są wyłącznie przykładem pokazującym mechanizm. Istota problemu jest jednak rzeczywista. Sto podobnych naruszeń popełnianych przez stu małych przedsiębiorców może oddziaływać na porównywalną albo nawet większą liczbę konsumentów niż jedna praktyka stosowana przez jednego dużego przedsiębiorcę.

Jeżeli organ patrzy wyłącznie na skalę działalności pojedynczego przedsiębiorcy, może nie dostrzec skali całego zjawiska. Tymczasem właśnie tutaj potrzebna jest perspektywa organu centralnego, który może łączyć sygnały, identyfikować powtarzalne modele działania i reagować na problem dotyczący całego rynku.

Dziesiątki albo setki „małych” naruszeń nie tworzą dziesiątek albo setek nieistotnych problemów. Mogą razem tworzyć jeden duży problem systemowy.

Potrzebujemy UOKiK jako partnera w działaniach systemowych

Nie oczekujemy, że Prezes UOKiK po każdym zawiadomieniu będzie wszczynał pełne postępowanie administracyjne i nakładał karę. Byłoby to oczekiwanie nierealne. UOKiK dysponuje jednak instrumentami i perspektywą, których nie posiada pojedynczy konsument ani pojedynczy organ działający lokalnie.

W obszarach, w których napływające sygnały pokazują powtarzalne naruszenia, potrzebne są działania systemowe: analizy rynku, postępowania wyjaśniające obejmujące całe zjawisko, komunikaty i stanowiska, współpraca z Inspekcją Handlową, organizacjami konsumenckimi i branżowymi oraz jasne wskazywanie przedsiębiorcom praktyk, których stosowanie jest nieakceptowalne.

Chcielibyśmy widzieć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów jako partnera takich działań. Zwłaszcza tam, gdzie pojedyncza sprawa może wydawać się mała, ale dziesiątki lub setki podobnych przypadków ujawniają problem całego rynku.

Gdzie może powstawać luka w ochronie rynku?

UOKiK koncentruje się przede wszystkim na sprawach uznanych za najistotniejsze
Inspekcja Handlowa działa regionalnie i w ramach własnych kompetencji oraz możliwości
Setki małych spraw pozostają rozproszone pomiędzy przedsiębiorców i województwa
Kto dostrzega problem jako całość i reaguje systemowo?

Prawo nie dzieli przedsiębiorców na „wystarczająco dużych” i pozostałych

Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów nie uzależnia zakazu stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów od wielkości przedsiębiorcy. Nie wskazuje również minimalnej liczby poszkodowanych, po przekroczeniu której praktyka zaczyna zasługiwać na ochronę.

Zbiorowy charakter interesu wynika przede wszystkim z charakteru działania. Jeżeli określona praktyka jest elementem sposobu oferowania usług i może dotknąć każdego obecnego lub przyszłego klienta przedsiębiorcy, mamy do czynienia z innym problemem niż jednostkowy spór dotyczący jednej konkretnej umowy.

Sprawa nie przestaje dotyczyć zbiorowych interesów konsumentów tylko dlatego, że przedsiębiorca jest za mały, aby jego przypadek stał się priorytetem UOKiK.

Kiedyś jedna sprawa dawała wskazówkę całemu rynkowi

Warto w tym kontekście przypomnieć dawny rejestr postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone. Nie ma potrzeby idealizowania tego rozwiązania. Stary system miał własne wady. Posiadał jednak jedną bardzo istotną cechę: wynik jednej sprawy stawał się łatwo dostępną informacją dla całego rynku.

Kiedyś

Publiczny rejestr klauzul

Przedsiębiorcy, konsumenci, prawnicy i inne organy otrzymywali łatwy punkt odniesienia pokazujący, jakie postanowienia zostały zakwestionowane.

Jedna sprawa mogła wywołać efekt prewencyjny dla całego rynku.
Dzisiaj

Informacja jest bardziej rozproszona

Decyzje Prezesa UOKiK nadal mają istotne znaczenie, ale brakuje równie prostego instrumentu, który pozwalałby szybko przekładać wnioski z jednej sprawy na praktykę tysięcy mniejszych przedsiębiorców.

Wiedza istnieje, lecz jej oddziaływanie systemowe jest mniej oczywiste.

Nie chodzi tylko o więcej postępowań i więcej kar

Ochrona rynku może polegać również na identyfikowaniu powtarzalnych modeli naruszeń, publikowaniu stanowisk i ostrzeżeń, przygotowywaniu wytycznych, koordynowaniu działań z Inspekcją Handlową oraz wykorzystywaniu pojedynczych zgłoszeń do rozpoznawania problemów występujących w całych branżach.

Czy wobec tego nadal warto zgłaszać?

Paradoksalnie odpowiedzi otrzymywane przez ESPT prowadzą do wniosku, że warto zgłaszać jeszcze konsekwentniej.

Jeżeli jednym z elementów branych przez Urząd pod uwagę jest liczba docierających sygnałów, brak zawiadomień może powodować, że rzeczywista skala zjawiska pozostanie dla organu niewidoczna. Pierwsze zgłoszenie może nie doprowadzić do podjęcia działań. Dziesiąte może zacząć pokazywać powtarzalność. Setne może ujawnić problem systemowy.

Nie zachęcamy do sztucznego mnożenia zawiadomień. Zachęcamy do zgłaszania rzeczywistych przypadków. Nie warto zakładać, że „ktoś już na pewno zgłosił”. Jeżeli nikt nie zgłosi, z perspektywy organu problem może po prostu pozostać niewidoczny.

Stanowisko ESPT

Nie oczekujemy UOKiK zajmującego się każdą najmniejszą sprawą. Oczekujemy systemu, który potrafi dostrzec, że sto małych problemów może tworzyć jeden bardzo duży problem.

Chcielibyśmy widzieć w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów partnera w działaniach zmierzających do eliminowania takich zjawisk. Jeżeli ograniczeniem są zasoby kadrowe, finansowe albo konstrukcja obecnego systemu, warto otwarcie rozmawiać o tym, co należy zmienić.

Być może potrzebne jest wzmocnienie UOKiK lub Inspekcji Handlowej. Być może lepszy podział zadań, prostsze instrumenty reagowania na powtarzalne naruszenia albo rozwiązanie pozwalające jednej sprawie oddziaływać prewencyjnie na cały rynek.

Nie chodzi o instytucjonalny spór. Chodzi o to, aby system rzeczywiście chronił konsumentów i jednocześnie zapewniał uczciwym przedsiębiorcom rynek, na którym przestrzeganie prawa nie stawia ich w gorszej sytuacji od tych, którzy obowiązki ignorują.

Kto ma skutecznie chronić zbiorowe interesy konsumentów wtedy, gdy naruszenie jest realne i powtarzalne, ale każdy z przedsiębiorców stosujących taką praktykę jest osobno „za mały”? Naszym zdaniem odpowiedzią nie może być: nikt.